Lokalizator bluetooth – co wybrać?

Jest pewien gadżet, który w szczególności przyda się osobom starszym lub zapominalskim. To lokalizator bluetooth, który pomaga znaleźć np. klucze od mieszkania czy inne małe rzeczy. Nie ma wtedy mowy o panice i nerwowym obgryzaniu paznokci. Zguba znajdzie się szybko! Na rynku jest wiele takich urządzeń, ale większość do chińskie sprzęty za kilkanaście złotych. Lepiej ich nie kupować. Nie dość, że ich możliwości są mało rozwinięte, to jeszcze łatwo mogą się popsuć. Dlatego zdecydowanie warto wydać więcej pieniędzy i zakupić droższe lokalizatory, które mają więcej ciekawych funkcji. Na przykład dobrym wyborem będzie amerykański i popularny TrackR lub polski notiOne.

Niby są one bardzo podobne, bo dostępne w postaci breloczków doczepianych do kluczy. A jednak działają nie nieco innej zasadzie. Jeden pomoże tylko poszukać zguby w domu, inny poza nim. Łączą się ze smatfonem przy pomocy funkcji Bluetooth.

To oczywiste. Ale w domu lepiej poradzi sobie TrackR. Dlaczego? Bo jest wyposażony w odpowiedni głośnik. Wtedy w aplikacji w telefonie można bez żadnego problemu uruchomić głośny alarm dźwiękowy. On wskaże, gdzie dokładnie „schował się” nasz zgubiony przedmiot. Znajdzie go nawet w najbardziej ukrytej skrytce. Ten lokalizator bluetooth pozwala też na czynność odwrotną. Także ma przycisk alarmowy, więc dzięki niemu odnajdzie się zaginiony smartfon!

W notiOne tego nie ma. A teraz wyjdźmy na podwórko. Im dalej do mieszkania, tym połączenie bluteooth będzie coraz słabsze. Co wtedy robić? Klucze leżą gdzieś w gęstych krzakach i tylko łut szczęście pozwoli je napotkać… Spokojnie. TrackR sobie z tym poradzi. Jest on wykrywany przez inne telefony, które mają zainstalowaną aplikację. Kiedy więc połączymy się z takim urządzeniem (smartfonem), to i w naszym telefonie pojawi się informacja na temat ostatniej lokalizacji.

Z kolei rodzimy notiOne dobrze współpracuje z oprogramowaniem Yanosik, z którego korzysta kilka milionów kierowców. Gdy urządzenie to będzie w pobliżu jakiegoś telefonu z zainstalowanym Yanosikiem, to wyświetli się miejsce zguby. Prawda, że bardzo praktyczne rozwiązanie? Gorzej, jeżeli straciliśmy lokalizator kluczy gdzieś daleko poza uczęszczaną drogą. Wówczas trudniej będzie go odnaleźć. Niestety wadą naszego notiOne jest to, że zamiast głośnika, ma jedynie małą diodę (może ona pomóc w nocnych poszukiwaniach). Ostatecznie przy wyborze lokalizatora bluetooth, należy kierować się indywidualnymi preferencjami. TrackR sprawdzi się w domu, a poza nim lepszy będzie jednak notiOne.